"Arena" goni "Koronę i "Zalewskiego". Czy dogoni?
Dodane przez Boss dnia Styczeń 08 2018 22:45:38
DSCN6076Kopiowanie3ce77.jpgMinęło 10 lat odkąd reaktywowany przez małżeństwo cyrkowych artystów, Agnieszkę i Mirosława Złotorowiczów, Cyrk Arena wyjechał na polskie drogi. Zaczynał nie całkiem od zera, z namiotem w bardzo dobrym stanie, małą gromadką zwierząt, klasycznym oświetleniem, białymi barakowozami.

Praktycznie od początku był stawiany między czołówką polskich cyrków, chociaż na samym początku, pod względem programu i rozmiarów, o włos przewyższał ówczesny Cyrk Safari. Wszyscy pamiętamy, że pierwszych kilka sezonów "Areny" to bardzo mocna inspiracja Cyrkiem Zalewski (loże, arena, napis nad kurtyną, artyści, kwiaty), do roku 2007 bezapelacyjnym wyznacznikiem tego "jak się robi cyrk". Ale powodem tak powszechnego optymizmu co do przyszłości Cyrku Arena był szybki rozwój i inwestycje w logistykę.

Dziś "Arena" jest w ścisłej czołówce trzech największych i najlepszych polskich cyrków. Właśnie teraz dochodzimy do sedna sprawy, bowiem prawdą jest, że w chwili obecnej cyrk państwa Złotorowicz "depcze po piętach" legendarnej już niemal dwójce - "Koronie" i "Zalewskiemu".

Dla niektórych takie stwierdzenie nie jest niczym odkrywczym, dla innych - jest nieuzasadnione, a my udowodnimy, że ani nie przeceniamy ani nie nie doceniamy Cyrku Arena.

Postawioną tezę popiera chociażby fakt, że w naszym, maksymalnie obiektywnym, rankingu cyrków 2017 (TUTAJ) "Arena" zajęła drugie miejsce, wyprzedzając o 0,1 najsłynniejszy polski cyrk - "Zalewski". "Arena" goni pozostałą dwójkę pod każdym względem - programowym i logistycznym. Ma namiot tej samej wielkości co "Korona" i tylko o 2 metry mniejszy niż "Zalewski". Nie można też nie wspomnieć o nowej kasie, która jest monumentalna i właśnie tą cechą robi wrażenie. W środku znajdują się też eleganckie toalety.

"Arena" to bez dwóch zdań najpiękniejszy polski cyrk. Dyrektor jako jedyny w tak dużym stopniu położył nacisk na wystrój cyrku, jego bajkowość. Już sam widok wozów zachęca do zobaczenia programu. W środku, jak wszyscy wiemy, jest jeszcze lepiej. Wystrój ma szansę konkurować z zachodnioeuropejskim poziomem. Wspaniale wykonane i podświetlane loże, starannie wykończona kurtyna, oświetlona jak należy i co chyba najważniejsze - sporych rozmiarów napis zasłaniający pustą przestrzeń między kotarami a szapitem, która w przeciwnym razie tak bardzo psuje odbiór spektaklu. Będąc w "Arenie" warto zwrócić uwagę na fakt, że widownia naprzeciwko jest praktycznie niewidoczna, a widzimy tylko arenę. I właśnie tak powinno być w każdym cyrku. Jest to zasługa odpowiedniego ustawienia świateł, w tym głowic. W ostatnim czasie dyrekcja zainwestowała w kilka sztuk cyrkowych płaszczy i czapek, zbliżonych designem do "Medrano".

Widać więc, że pod względem prezencji, "Arena" pod wieloma względami nawet przewyższa "Zalewskiego" i "Koronę". A co jeśli chodzi o program? Ten nie jest zły, chociaż należy obiektywnie przyznać, że jak dotąd to wspomniane już wielokrotnie dwa cyrki, które świętowały w minionym sezonie 25-lecie zaprezentowały pod swoimi namiotami większą różnorodność znakomitych pokazów i artystów powszechnie znanych jak chociażby Ludvik Berousek, Diorios, Ssnake, Duo Costache, Inka Kalachevska, Mr. Chap, RiCO, Zuma Zuma, Chelo & Gabi, rodzina Gartner. Mistrzem reżyserii jest oczywiście Cyrk Korona. Jednak tym, czym na uwagę zasługuje "Arena" to bardzo dobra akrobatyka, która regularnie gości w jej programach, ale także Thomas Ringel i jego lwy, który nie rzadziej pojawia się pod namiotem, a widzowie uwielbiają takie atrakcje i chcą je oglądać co roku. Niezaprzeczalnie w przeciągu ostatnich lat poziom widowisk "Areny" podniósł się i to znacząco, a wygląda na to, że w roku 2018 dyrekcja znowu zaskoczy bardzo ciekawymi występami.

Natomiast Cyrk Arena nie jest tak bardzo medialny jak jego dwaj konkurenci, których telewizyjnych i radiowych wystąpień, tekstów w gazetach i w internecie nie sposób zliczyć.

Nie da się natomiast ukryć, że większe koszty ponoszą "Zalewski" z "Koroną", chociażby z tego faktu, że Cyrk Arena praktycznie nie posiada w swoim taborze ciągników siodłowych ciągnących długie przyczepy, a zamiast tego stosuje mniejsze ciężarówki do których da się podczepić przyczepki. Jest to rozwiązanie dużo tańsze - mniejsze opłaty za paliwo i podatki, bo za tiry trzeba słono płacić. Dlatego też tabor "Areny" nie jest tak potężny jak "Zalewskiego". Są to więc znaczące oszczędności, nie jedyne w "Arenie", ale patrząc z punktu zwykłego widza - nie ma to większego znaczenia, bo przecież wszystkie wozy prezentują się elegancko, program ma piękną oprawę, a to liczy się najbardziej. Oszczędzać, ale umiejętnie - to też jest wyczyn. Chociaż, równie obiektywnie trzeba przyznać, że nie brakuje takich osób, które po kilku latach pracy w "Arenie" odeszły za lepszą stawką do innych polskich cyrków.

Wyraźnie widać więc tę poprzeczkę, którą Cyrk Arena powolutku, z roku na rok, zawiesza coraz wyżej. Kto wie, może za 5, 10 lat to właśnie ten cyrk będzie wiodącym w naszym kraju. Podsumowując: w chwili obecnej Cyrk Arena jest cyrkiem dynamicznie rozwijającym się, wartym uwagi fana i widza, a jednocześnie - pełnoprawnym członkiem polskiej czołówki.

Uprzedzając wszystkie zapytania i domysły - artykuł nie jest przez nikogo sponsorowany, powstał z inicjatywy redakcji, ponieważ chcieliśmy nieco zwrócić Waszą uwagę na ogromny potencjał jaki drzemie w "Arenie" i fakt, że nie zawsze było tak i nie zawsze będzie tak, że cyrki "Korona" i "Zalewski" są najlepsze. Nic niestety nie trwa wiecznie. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że tekst został napisany maksymalnie obiektywnie - skupiając się na "Arenie" przedstawiliśmy jej wady i zalety, kontrastując to z dwoma siostrzanymi cyrkami.